9 gru 2016

Zawieszenie bloga

Cześć,
Chciałam Wam wszystkim bardzo serdecznie podziękować za to, że odwiedzaliście mojego bloga i dawaliście mi motywacje do dalszego pisania. Jednak na jakiś czas będę musiała zawiesić swojego bloga, a jest to spowodowane brakiem czasu, każda z Was która sama prowadzi bloga wie, że zrobienie zdjęć, ich obrobienie i napisanie postów zajmuje trochę czasu. Ja obecnie mam cały czas za mało czasu, jest to wynikiem pracy, studiów i wiadomo życia prywatnego. Dlatego podjęłam decyzję o zawieszeniu bloga, jednak mam nadzieję, że jak będę miała tylko więcej czasu to wrócę do dalszego pisania, na razie możecie jedynie śledzić co się u mnie dzieje na Instagramie. Jeszcze raz dziękuję, że ze mną byliście i nadal będę odwiedzać wasze blogi.

10 lis 2016

Studniówka....ach cóż to był za bal

Dzisiaj luźniejszy post w którym podzielę się własnymi przemyśleniami na temat studniówki, niektórzy mają ją jeszcze przed sobą, a inni mają już z niej wspomnienia. Dlatego taki post dzisiaj bo niektórzy pewnie są w okresie przygotowań.
Swoją studniówkę miałam w tym roku i przygotowania u nas były już od września, na początku nerwowe poszukiwań sali i niezgodność co do wyboru, no niestety ile grup się zebrało tyle było pomysłów i sprzeciwów i do porozumienia było dojść trudno co ostatecznie doprowadziło do tego, że nasza studniówka odbyła się w tym samym miejscu co wcześniejszego rocznika. Sala była owszem ładna jednak miejsca do tańczenia było mało do tego było ono na podwyższeniu, dlatego trzeba było pilnować żeby z niego nie spaść niby podwyższenie było niewielkie jednak wystarczające aby skręcić kostkę. Problemu również pojawiły się na samym początku tuż przed tańczeniem poloneza bo filar nam przeszkadzał w wykonaniu jednej figury i ostatecznie była lekka improwizacja aby nasz układ wyszedł. Później było już znacznie lepiej atmosfera się rozluźniła, wielu rodziców i nauczycieli którzy byli na części artystycznej pojechali do domów, a my się bawiliśmy do samego rana.
Jednak czy była to impreza mojego życia?
Chyba każdy słyszał ten tekst, że studniówka jest raz w życiu i trzeba na nią iść. No tak ja również to słyszałam miliony razy, ale co do tego, że na studniówkę pójdę byłam pewna od samego początku. Nie ma co ukrywać, że studniówka często jest sporym wydatkiem, ale to co było zauważalne wśród moich znajomych to fakt, że sami generowali sobie niepotrzebne wydatki. Od grudnia moje koleżanki szalały na punkcie sukienek wiadomo każda chciała się czuć wyjątkowo i mieć oryginalną kreację, przez co często szyły sukienki czy sprowadzały zagranicy, a przyznam szczerze, że takie same lub bardzo podobne można było kupić w wielu butikach w naszym mieście. Jednak jeśli komuś nie jest szkoda 800 zł na sukienkę na jedną noc to ja nie mam nic przeciwko proszę bardzo, ja za swoją sukienkę zapłaciłam ok. 200 zł i czułam się w niej bardzo dobrze dodatkowo jest dość uniwersalna i na pewno jeszcze pójdę w niej na nie jedno np. wesele. To co zarówno mnie i innych raziło to dziewczyny w wysokich szpilkach na których niestety nie umiały chodzić co niestety wyglądało dość komicznie, a szczególnie podczas tańczenia poloneza, dlatego moja rada jest taka, żeby albo wybrać do poloneza buty na obcasie które są wygodne i dobrze się w nich czujecie, albo jednak na ten jeden taniec wybrać płaskie buty. 
Zawsze uważałam, że mój rocznik jest bardzo zgrany i wszyscy razem będziemy się bawić przez całą studniówkę, ale niestety różnie z tym bywało. Ponieważ część dziewczyn miała chyba cel mieć jak najwięcej zdjęć z tej nocy i praktycznie nie opuszczała na krok fotografa, a niektórzy koledzy rozluźniali się po kryjomu napojami alkoholowymi które przemycili do lokalu i nie ma co ukrywać często znikali i nie było ich na sali przez co zdecydowanie na parkiecie przeważały dziewczyny, które wybawiły się zdecydowanie również i za nich. Sama wybawiłam się do białego rana za równo z kolegami jak i koleżankami. Studniówkę będę wspominać miło chociaż wiem, że niektóre problemy jakie się pojawiły można było rozwiązać wcześniej i zdecydowanie poprawiłoby to atmosferę przynajmniej na początku studniówki.
Jak Wy oceniacie swoją studniówkę? 

3 lis 2016

Skarpetki złuszczające z Bielendy

Opakowanie:
Skarpetki oraz płyn znajduje się w kartoniku o bardzo prostej i przejrzystej szacie graficznej. Wszelkie informacje dotyczące stosowania oraz skład znajdziemy na opakowaniu.
Zapach:
Pierwsze co jest wyczuwalne tuż po otworzeniu saszetki to dość mocna woń alkoholu.
Moja opinia:
Skarpetki złuszczające były ostatnio bardzo modne i coraz więcej firmy je wprowadza do swojej oferty, dlatego również ja w końcu postanowiłam je kupić i przetestować. Wybór padł akurat na Bielendę bo znalazłam je podczas zakupów w Rossmannie. Skarpetki używałam miesiąc temu dlatego wydaje mi się, że jest to odpowiednia pora aby podzielić się z Wami opinią. Zacznijmy jednak od samego początku tak jak wspomniałam wcześniej wszystkie informacje są bardzo czytelne na opakowaniu, a w środku mamy dwie skarpetki oraz dwie saszetki z płynem. Skarpetki są praktycznie z takiej samej foli jak rękawiczki dołączane do farb, są dość duże jednak nie jest to problemem. Skarpetki założyłam wlałam do nich płyn z saszetki o oczywiście standardowo założyłam grube skarpetki, siedziałam w nich ok.80 minut i przez cały czas czułam przyjemne chłodzenie stóp które się jeszcze utrzymywało przez ok. 2 godziny po umyciu stóp. Przez cały czas trwania zabiegu siedziałam bo nie będę ukrywać chodziło mi się w nich nie wygodnie i przy chodzeniu szeleściły co mnie denerwowało. Po skończonym zabiegu już tylko czekałam na moje gładkie i piękne stópki, no i tutaj zaczął się problem bo złuszczanie powinno się zacząć po 3-7 dniach, a tutaj minęły dwa tygodnie i nic się nie działo. Po kilku długich kąpielach gdzieniegdzie martwy naskórek zaczynał schodzić ale z bardzo niewielu miejsc oraz bardzo słabo. Co prawda stóp nie miałam bardzo zaniedbanych jednak nie ma co ukrywać zrogowacenia miałam szczególnie na piętach i chciałam się ich pozbyć, co niestety mi się nie udało bo po miesiącu od zastosowania można powiedzieć, że proces złuszczania się jeszcze nie rozpoczął jedyne co zauważyłam to trochę bardziej nawilżone stopy, jednak jak miałam twardą skórę na piętach tak mam nadal. Dlatego przyznam szczerze jestem rozczarowana ich działaniem bo spodziewałam się lepszego efektu, a tymczasem praktycznie wcale nie wpłynęły one na stan moich stóp. Do tych już na pewno już nie wrócę, ale może wypróbuję inne.
Pojemność:
2x20ml
Cena:
ok. 20 zł
Dostępność:
Dobra

27 paź 2016

Maska do włosów Oil Nutritive od Gliss Kur

Opakowanie:
Jest duże i solidne, przyciąga również wzrok dzięki etykiecie która wygląda na trójwymiarową. Samo opakowanie jest poręczne i bez problemu odkręcimy je mokrymi rękami.
Zapach i konsystencja:
Zapach jest bardzo słodki i delikatny, jeśli chodzi o konsystencję jest  ona bardzo gęsta taka masełkowata.
Moja opinia:
Maskę kupiłam pod wpływem chwili i zakochałam się od razu w tym przyjemnym delikatnym zapachu. Konsystencja jest również dużym plusem ponieważ świetnie rozprowadza się na włosach i nie spływa z nich. Jednak przejdźmy do tego co najważniejsze czyli działania, początkowo obawiałam się trochę, że maska może obciążyć moje cienkie włosy jednak na szczęście nic takiego się nie zdarzyło.  Maska nie pozostawia na włosach zapachu, włosy się po niej dobrze rozczesują są bardziej błyszczące, końcówki również mniej się rozdwajają jednak jest jeden minus który mnie osobiście bardzo denerwuje czyli puszenie się włosów. Niestety po stosowaniu tej maski moje włosy zaczynają się puszyć. Początkowo myślałam, że jest to spowodowane innymi czynnikami, ale puszenie włosów powraca tylko po użyciu tej maski. Dlatego raczej więcej jej nie kupię, a z tą jeszcze trochę się pomęczę bo jest bardzo wydajna. Tak naprawdę po jej użyciu moje włosy najlepiej wyglądają gdy zaplotę je w warkocz. Miałyście ją?
Pojemność:
300 ml
Cena:
ok. 20 zł
Dostępność:
Bardzo dobra