22.08.2016

Kalendarz szkolny z Biedronki

Kalendarze pojawiły się w Biedronce jakoś na początku sierpnia więc większość z Was pewnie już je widziała, a może i kupiła. Nie będę ukrywać, że ten post miał się pojawić już dość dawno temu, ale od kiedy pracuję na nocki to nie mam na nic kompletnie czasu, bo wracam do domu przed 6 idę spać, później trzeba coś zrobić w domu i już znowu szykować się do pracy. Dlatego przez wrzesień również może być mniej postów, jednak mam nadzieję, że uda mi się w jakiś weekend napisać coś więcej, chociaż zobaczymy jak to wyjdzie w praktyce bo już wiem, że szykuje mi się kilka urodzinowych imprez. Przez co w sobotę będę mieć mniej czasu, a niedzielę zazwyczaj poświęcam na spędzanie czasu z bliskimi. Jednak koniec tej gadaniny przejdźmy do kalendarza :)
Do wyboru było kilka wzorów ten jednak mnie najbardziej urzekł i pomyślałam, że za każdym razem kiedy będę coś planowała będzie mi poprawiał humor, dodatkowo na każdej stronie jest mały rysunek lub jakiś tekst, który również będzie poprawiał humor. Nie będę ukrywać, że kalendarz jest dość duży, jest to format A5 i ma 352 strony. Jeśli mimo wszystko jest dość lekki co mnie akurat bardzo cieszy bo mam zamiar nosić go codziennie na uczelnię. Oprawa jest twarda i dodatkowo posiada gumkę, która dodatkowo zabezpiecza przed otwarciem się w torebce i ewentualnymi zniszczeniami.
Nie będę ukrywać, że będzie to mój trzeci kalendarz w życiu, jeden kupiłam też z myślą o szkole jednak taki malutki kieszonkowy i w efekcie używałam go może przez dwa miesiące jednak miał za mało miejsca na notatki, a później nosiłam go w małej kieszonce w torebce i najzwyczajniej o nim zapominając. Kolejny z kolei przyniosła mi mama z pracy, był chyba formatu takiego jak ten, ale miał taką grubą oprawę (nie wiem jak to nazwać, jednak wydaje mi się, że wiecie o którą oprawę mi chodzi taka gruba ale miękka) ten zajmował mi sporo miejsca i miał dużą ilość zbędnych kartek na której były przedstawione produkty ich firmy przez co leżał tylko w domu. Jednak w liceum nie był mi jakoś bardzo potrzebny codziennie w szkole bo wszystkie terminy sprawdzianów czy innych rzeczy zapisywałam na marginesach, a dodatkowo były przypomnienia z librusa, więc o niczym nie dało się praktycznie zapomnieć.
Teraz jednak idę na pierwszy rok studiów i muszę się zorganizować, bo bez zorganizowanego dnia źle się czuję. Nic już na to nie poradzę, że jestem człowiekiem który lubi planować i mieć wszystko pod kontrolą. Mam nadzieję, że z tym kalendarzem będzie to znacznie prostsze ponieważ ma on całkiem sporo miejsca na notatki każdego dnia, więc bez problemu zmieszczą mi się wszelkie rzeczy dotyczące studiów, pracy, zakupów i spotkać. Na końcu mamy również kilka kartek notesu, który pewnie będzie poświęcony pomysłom postów na bloga i jak w każdym kalendarzu mamy również miejsce na kontakty. Dodatkowo jest strona z ważnymi datami, mapą Polski oraz Europy i planem lekcji. Na początku jest również strona na której możemy wpisać dane, jednak zapomniałam zrobić jej zdjęcie. Nie będę ukrywać, że kalendarz mi się spodobał i szukałam już od jakiegoś czasu kalendarza jednak typowo akademickie w Empiku były małe i kosztowały ok. 25-30 zł i były takie bardzo zwyczajne. Kilka naprawdę ładnych kalendarzy widziałam na internecie, ale ceny również dość wysokie, a nie będę ukrywać, że nie chciałam na kalendarz wydawać zbyt dużo pieniędzy. Za ten dałam 20 zł i myślę, że jest to jak najbardziej dobra cena, a kalendarz posłuży mi do przyszłego września. Kupujecie kalendarze? Lubicie planować?
 Na każdej stronie jest napis lub rysunek. Niektóre się powtarzają jednak mi to nie przeszkadza.

Taki kalendarz skrócony również jest fajną opcją bo szybko możemy coś sprawdzić, nie kartkując przy tym całego kalendarza.

09.08.2016

Maseczka pielęgnująca

Opakowanie:
Wygodna saszetka na której znajdziemy wszelkie ważne informacje, łatwo ją otworzyć oraz wydobyć z niej odpowiednią ilość maseczki.
Zapach i konsystencja:
Maseczka jest w kolorze szaro zielonym o bardzo fajnej kremowej konsystencji. Zapach jest dziwny i trudny do opisania bo z jednej strony pierwsze co mi przychodzi do głowy to pracownia ceramiczna i ten zapach świeżej gliny, a z drugiej strony zapach właśnie błota. 
Moja opinia:
Saszetka jest wygodna i łatwo z niej wydobyć maseczkę, która dzięki kremowej konsystencji dobrze się rozprowadza na skórze i z niej nie spływa. Maseczka lekko zasycha jednak nie tworzy na skórze nieprzyjemnej skorupy, zmywanie również jest bezproblemowe. Jeśli chodzi o zapach jest on specyficzny i utrzymuje się przez cały czas na skórze,  na szczęście nie jest on bardzo intensywny. Najważniejsze są efekty dlatego przejdźmy do nich to co od razu zauważyłam po jej zastosowaniu to miękką oraz wygładzoną skórę, nie pojawiło się również uczucie napięcia skóry co jest dla mnie również plusem. Jednak jeśli chodzi o oczyszczenie porów to w tym przypadku niestety się nie sprawdziła ponieważ oczyszczenia nie zauważyłam, a na to szczerze liczyłam. Podsumowując nie jest zła, ale raczej nie kupiłabym jej ponownie. Saszetka wystarczyła mi na dwa użycia. Niestety nie wiem gdzie można ją kupić i ile kosztuje, ponieważ dostałam ją.

29.07.2016

Żel po opalaniu z aloesem

Opakowanie:
Jest to miękka tuba z której łatwo wydobyć żel, a dzięki małemu otworowi można doskonale dozować ilość produktu.
Zapach i konsystencja:
Zapach bardzo delikatny i przyjemny chociaż z niczym mi się nie kojarzy z wyjątkiem świeżości. Konsystencja typowo żelowa jednak nie za rzadka.
Moja opinia:
Podczas wakacyjnych wyjazdów tego typu kosmetyki to u mnie podstawa tak samo jak kremy z filtrem, bo zawsze trafi się jakieś miejsce zbytnio opalone. Tak jak wspomniałam wcześniej opakowanie jest bardzo wygodna i poręczne, a dodatkowo widzimy ile żelu nam zostało. Samo działanie żelu jest również bardzo dobre, pierwsze co czujemy po jego zastosowaniu to ulgę i przyjemny chłód na skórze, skóra dzięki niemu przestaje piec i szybko znika zaczerwienienie (chociaż tutaj czas jest w dużej mierze sprawą indywidualną). Nie będę ukrywać jestem przyzwyczajona do tego, że jeśli zbytnio się opalę to z tego miejsca schodzi mi skóra po pewnym czasie i tutaj pozytywnie się zaskoczyłam bo po użyciu tego żelu skóra z ramion mi nie schodziła. Dlatego co do działania jestem jak najbardziej pozytywnie zaskoczona i przerosło ono nawet moje oczekiwania, jednak jest jeden minus, żel pozostawia na skórze lepką warstwę która utrzymuje się na skórze bardzo długo nawet po dwóch godzinach czułam jak nadal lepi mi się skóra w miejscu gdzie się nim posmarowałam. Gdyby nie ten minus to byłby to żel idealny. Miałyście go?
Pojemność:
150 ml
Cena:
ok. 9 zł
Dostępność:
Rossmann

21.07.2016

Niebieski lakier od Wibo

Nie wiem co się dzieje jednak wszystkie planowane posty mi się nie publikują ;( dlatego po raz kolejny będę je publikować ręcznie aby mieć pewność, że pojawią się na blogu w terminie.
Opakowanie:
Jest to szklana buteleczka która jest naprawdę wytrzymała, zakrętka również z porządnego plastiku z którego nie ścierają się napisy.
Zapach i konsystencja:
Tutaj nie ma co się rozpisywać zapach typowy dla lakierów, konsystencja również.
Moja opinia:
Buteleczka jest bardzo wygodna i tak jak wspomniałam wytrzymała, z odkręcaniem też nigdy nie było problemów. Pędzelek jest średniej wielkości i powiedziałabym, że charakterystyczny dla Wibo. Sama aplikacja lakieru jest bardzo wygodna, lakier idealnie kryje po dwóch cienkich warstwach, szybko wysycha i nie tworzy smug podczas malowania. Trwałość lakieru również jest bardzo zadowalająca u mnie wytrzymuje zazwyczaj w nienaruszonym stanie 3-4 dni, później lekko się ścierają końcówki. Na plus jest również fakt, że lakier się nie waży, nie gęstnieje ani nie ma innych oznak popsucia. Obecnie mam go już w swojej kolekcji rok i cały czas jest w świetnym stanie. Dlatego jest to dla mnie duży plus i wiem, że długo jeszcze będę się nim cieszyć. Przyznam szczerze nie wiem czy jest on jeszcze w sprzedaży.
Pojemność:
8,5 ml
Cena:
ok. 7 zł
Dostępność:
Rossmann